BYTYŃ - Nieformalne Niestowarzyszenie miłośników żeglarstwa. Pilski Okręgowy Związek Żeglarstwa POZŻ :: Pływać każdy może trochę szybciej lub ...
 
BYTYŃ - Nieformalne Niestowarzyszenie miłośników żeglarstwa. Pilski Okręgowy Związek Żeglarstwa POZŻ
18 Wrz, 2019 - 17:25  


Menu serwisu



REKLAMA

Jesienna promocja na rejestracje domen i hosting.
ŻAGLOWNIA
Janusz Olszewski
Szycie żagli
naprawa żagli
tel.091/56 21 335
kom.606 258 706
73-108 Morzyczyn
ul.Mickiewicza
www.polsails.pl

Rejsy, Chorwacja, obozy, szkolenia żeglarskie

TRANSPORT JACHTÓW I ŁODZI MOTOROWYCH LUB
WYNAJEM PRZYCZEPY PODŁODZIOWEJ
Poznań (wielkopolskie)
Wałcz (zachodniopomorskie) 
Transport jachtów i łodzi motorowych
o masie do 2,5 tony i długości 9 metrów na terenie kraju i za granicą.
Wjeżdżamy do wody.
Kontakt:
tel. +48 602-884-796
predatorsystem@onet.eu



Kto jest online

 Witaj Przybyszu!
Dołącz do Nas



Zarejestruj się za darmo, aby uzysakć specjalne przywileje

 Utwórz konto
 Login:
Użytkownik:


Hasło:


Zapamiętaj mnie

Użytkownicy: Online:
Użytkownicy: Użytkownicy:0
Goście: Goście:1
Razem: Razem:1
 Użytkownicy online
Brak użytkowników online...
Wągrowiec. Klub Żeglarski NEPTUN zwodował ... kajaki! V.2008

(916 razem słów w tym tekście)
(2064 Odsłon)   Strona gotowa do druku

Wągrowiec. Klub Żeglarski NEPTUN zwodował ...kajaki!

Spływ kajakowy. Rzeka Wełna, na odcinku: Janowiec – Wągrowiec. 3 maja 2008r.

Spływ okazał się doskonałym pomysłem na początek sezonu w Klubie NEPTUN i aktywne spędzenie majowej soboty. Z pomysłem tym Piotr (Rysik) i Leszek (Gumiś) nosili się od 2005r. Tej wiosny hasło Piotra padło na „podatny grunt” i w ciągu tygodnia grupa 21 osób była w pełnej gotowości.

W dniu spływu - 3 maja - przywitał nas przepiękny słoneczny poranek.

O godz. 6.30 na przystani klubowej stawili się:

Bartek i Piotr(Stróż), Maciuś, Tomek(qqś), Radek i Konrad(Kundziu), Piotr(Rączka) i Kuba(Rączka), Szymek, Waldek(Malina)i Młody(Malia), Basia i Ola, Leszek, Marcin i Michał(Gumisie0, Filip i Jurek(Prezio), Tomek(Futer), Adonis(Rychu) i kierownik Piotr(Rysik).

O godz. 7.00 zarządzono ewakuację sprzętu i ludzi na miejsce z góry zaplanowane – Janowiec most.

Pierwszy wóz kierownika pomieścił 12 kajaków, drugi wóz część uczestników oraz podręczne bagaże. Obsługa naziemna (Piotr Konowalski) zabrał łódź zabezpieczenia spływu i czujnego (Qqsia). (Maliny) z (Rączkami) dotarli osobówką.Wybraliśmy rzekę Wełnę, która wydaje się być rzeką łatwą dla początkujących uczestników i dzieci, które ze sobą zabraliśmy. Okazała się, szczególnie jej środkowy etap (szkołą przetrwania). Spiętrzenie młyńskie, niskie mostki, kładki i co rusz powalone drzewa zapamiętają wszyscy.

Trasa spływu w skrócie:

1. Janowiec: 0 km trasy

Start nastąpił o godz. 8.00 przy moście drogowym w Janowcu. Tutaj pierwsze zaskoczenie i rozczarowanie sprzętem.

Łajba Radka i Konrada nabiera wody. Konrad dostaje komendę: wyrzuć plecak z kajaka! Przyjmuje ją dosłownie i plecak ląduje w nurcie rzeki. Kiedy wyskakuje ratować dobytek, kajak gwałtownie obniża się tyłem do wody.

W tym czasie Radek szybko opuszcza tonący rufą sprzęt.

2. Janowiec: 0,2 km trasy

Kajak Tomka(Futrzaka) staje w poprzek nurtu zmuszając go do suszenia ciuchów .

3. Dziekczyn: 2,6 km trasy.

Wśród płynących następuje pełne rozluźnienie i radość z uczestnictwa w czymś nowym i nieznanym a zarazem odprężającym.

Po prawej mijamy zabudowania Tumidaj !, mostek drogowy i leśniczówkę. Nie obyło się bez wesołych komentarzy.

4. Gorzewo: 6,9 km trasy.

Mijamy we wspaniałych nastrojach jazz potem most i nic nie zapowiada poważniejszych utrudnień. Jednak po następnych 2 km następują czarne serie a raczej mokre serie .

5. Przed Mieściskiem:8,9 km trasy.

Nurt trochę przyspieszył, pojawiły się niskie konary i (Prezio) z synem wylądowali w rzece. Łódź zabezpieczenia przyszła zaraz z pomocą i po wylaniu wody z kajaka wycieczka posuwała się do przodu. Nie trwało to długo. Następną kąpiel zaliczyły Basia i Ola. Czy faktycznie Michał i Marcin pomogli dziewczynom w wywrotce tego już nikt dziś nie rozstrzygnie. Nastapiła krótka przerwa na napoje i kanapkę. Tutaj (Gumiś) utopił (Rysikowi) szklankę – oczywiście niechcąco!

6. Mieścisko: 11,4 km trasy.

Mijamy most w Mieścisku i wszyscy odczuwają już małe zmęczenie a przemoczeni dodatkowo chłodne powiewy wiatru. W międzyczasie do tych przemoczonych dołączył Maciuś.

7. Ruda Koźlanka – 13,1 km trasy.

Hamujemy przed mostem i zastanawiamy się jak pokonać młyńskie spiętrzenie wody.

Większość decyduje się na spłynięcie ale udaje się to tylko nielicznym.

U Piotra i Kuby(Rączki) dochodzi po wywrotce do wymiany wesołych komentarzy.

Szymek, Maciuś, Gumie i Rysik też muszą suszyć kajaki. Dla Maćka ta kąpiel zadecydowała o ukończeniu spływu na tym etapie. Bartek również w tym momencie ląduje w wozie obsługi naziemnej.

Były to decyzje na pewno trudne i niewygodne ale właściwe ze względów bezpieczeństwa bo największe trudności trasy jak się okazało później były jeszcze przed kajakarzami.

8. Zbietka:16,1 km trasy.

Napotykamy na kładkę. Z pobliskiego budynku widzimy biegnącego gospodarza.

Trochę zdezorientowani zaczynamy przygotowywać się do wysiadania w celu przenoski kajaków a tu nagle gospodarz podnosi nam kładkę jak most zwodzony i tak możemy ruszać dalej.

9. Zbietka: 16,6 km trasy.

Następna kładka i przenoska.

10. Żeremia: 17,8 km trasy.

Żeremia (gospodarstwa) bobrów i liczne powalone konary i drzewa. Wokół mokradła a w środku my i nasz sprzęt. Tutaj grupa rozciągnęła się. Między pierwszymi pokonującymi budowle bobrów a ostatnimi była różnica godziny. Przekraczaliśmy naturalne środowisko bobrów i mimo potężnych utrudnień jakie nam zaserwowały

w tym wywrotek, skoków do wody, skoków na konary, byliśmy pełni podziwu i szacunku dla tych zwierząt. A jak się później dowiedzieliśmy - najbezpieczniejszym i najlepszym schronieniem dla bobrów są właśnie rzeczne rozlewiska. Rodzina bobrów żyje na obszarze ok. 1 kilometra wzdłuż brzegu zbiornika wodnego. Najczęściej bobry z powalonych drzew, gałęzi i szlamu budują niskie groble. Takie budowle są niezbędne do utrzymania poziomu wody na rozlewisku – w ich domu.

11. Łaziska: 18,8 km trasy.

Potężnie zmęczeni przepływamy obok bardzo wysokich brzegów doliny Wełny, które póżniej obniżają się a rzeka zaczyna płynąć zakolami dając nam nadzieję na blskość

Wągrowca.

12. Wągrowiec: 20 km trasy. Koniec spływu.

Mostek Straszewo. Po 8,5 godzinnym spływaniu o 16.30 zakończyliśmy zmęczeni ale też zadowoleni ze zrealizowanego pomysłu.

13. Wągrowiec: Przystań Klubu. godz.19.00

Po tym ciężkim wysiłku wszyscy byli jednak radzi z uczestnictwa i szczęśliwego zakończenia spływu a podczas ogniska postanowili, że stanie się o­n imprezą cykliczną. Spływ pozostanie na pewno tematem nr1 podczas najbliższego dzielenia się wrażeniami tak w domu jak i w Klubie.

Jurek Faustmann

  

[ Wróć do Relacje z rejsów | Spis sekcji ]
Footerdot.gif
Pływać każdy może trochę szybciej lub ...   

A ja wiatr i słońce, I horyzont bez końca. A ja wiatr i woda - Twoich słów szkoda!
REDAKCJA Produkcja i utrzymanie w internecie   magmart na www.postnuke.com warunki korzystania z serwisu
Korzystamy z serwera  EWAN.PL